Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metamorfozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metamorfozy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 maja 2014

uszaki w wiosennym pokoju dziennym

Witajcie po dłuższej przerwie
Wiem, wiem trochę mnie nie było :(  Pewnie zastanawiacie się gdzie na tyle czasu zniknęłam? Niestety nie napiszę nic oryginalnego- zwyczajnie wciągnęło mnie codzienne życie, praca, dzieci, dom itd.  Nawet święta wielkanocne przeszły nam jakoś niezauważenie. Świąteczne przygotowania i klimat bezlitośnie zabił pobyt z córeczką w szpitalu. Całe szczęście jest już OK i wychodzę pomalutku na prostą. 
Teraz zabieram się ostro do pracy - nowe plany i motywacja, która dodaje sił. 
Mam nadzieję, że sił wystarczy mi na długo tym bardziej, że szykują się u nas naprawdę DUŻE, DUŻE zmiany. Jedno wiem na pewno nuda nam nie grozi.
****
W dzisiejszym poście zapraszam do wiosennego pokoju dziennego, którego od niedawna stroją nowe/stare mebelki, to dwa francuskie uszaki kupione na allegro. Myślałam o zakupie jednego ale, że fotele sprzedawane były jako komplet a ja zachwyciłam się nimi od pierwszego wejrzenia bez wahania wzięłam oba. 
Na początku ciemne z zieloną tapicerką nie pasujące do niczego. Przy pomocy zaprzyjaźnionego tapicera dałam im drugie mam nadzieje lepsze życie. Do przemalowania ciemnego drewna ponownie użyłam farb Annie Salon (pisałam o nich tutaj), które i w tym przypadku sprawdziły się rewelacyjnie.
zapraszam:)






A tak było
pozdrawiam
K

piątek, 21 marca 2014

Z pamiętnika pracoholiczki - kredens w nowej szacie :)


Witajcie
Ostatnie popołudnia minęły mi pod znakiem "ciężkiej pracy" :) 
krótko mówiąc narobiłam się jak głupia. 
Całe szczęście, że efekt końcowy mnie satysfakcjonuje i jest dla mnie nagrodą wieńczącą wysiłek włożony w stworzenie wyjątkowej rzeczy
Zacznę może od początku.

W zeszłym roku sprawiłam sobie pewien stary kredensik. Jak większość rzeczy w domu poszedł pod pędzel i zyskał nową jasną szatę, oczywiście białą. Z ogromnym zapałem przystąpiłam do pracy, która wydawała się szybka, lekka i przyjemna. Bardzo szybko zeszłam jednak na ziemię. Okazało się, że z pod farby wybijają brzydkie żółte plamy. 
Z uporem malowałam dalej myśląc, że następne warstwy zniwelują owy defekt. Niestety myliłam się. Plamy z czasem wybijały z powrotem, jakby tego było mało akrylowa farba, którą malowałam kompletnie nie trzymała się podłoża. Lekkie uszkodzenie, a nawet zadrapanie paznokciem sprawiało, że farba odchodziła.. U kresu sił i cierpliwości poddałam się zostawiając to badziewie w tak opłakanym stanie. 
Minęło trochę czasu. Zregenerowałam siły i postanowiłam podejść do prac nad kredensem raz jeszcze.
Zaczęłam od internetu i szukania informacji na temat malowania starych mebli. Natrafiłam na farby, o których wcześniej nie słyszałam, a bardzo mnie zaciekawiły. Mowa o farbach Annie Sloan. W Polsce są tylko trzy babki, u których można je kupić. Zadzwoniłam do jednej z nich i dowiedziałam się więcej na ich temat. 
Więcej na temat farb możecie przeczytać tutaj.
Okazało się, że mój kredens pokryty jest jakąś bejcą lub pokostem używanym do konserwacji antyków (stąd plamy i nietrzymanie się farby) Konieczne było ściągnięcie całej białej akrylowej farby-koszmar. To między innymi robiłam ostatnimi popołudniami :( Później dwie warstwy wodnego lakieru (jeżeli powierzchnia mebla pokryta jest farbującą bejcą zaleca się przemalowanie lakierem) Reszta pracy była dla mnie czystą przyjemnością i "pracą twórczą" Zapomniałam dodać, że malując farbami Annie Sloan nie musimy  szlifować powierzchni z lakieru, forniru itp.
Efekt końcowy poniżej.

i jeszcze najważniejsza kwestia na DZISIAJ
***
 Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty !!!!!
***
Jeszcze biały: tak było

W trakcie: po zdjęciu białe farby



Na dziś to tyle.
pozdrawiam i do następnego.........
Kasia 

piątek, 3 stycznia 2014

Pierwszy post w 2014:) Zacznę może podsumowaniem?

Kochani! Witam wszystkich w Nowym Roku.
***

 Podobnie jak w ubiegłym roku postanowiłam zrobić sobie małe podsumowanie moich domowych wnętrzarskich poczynań. 
Nie wiem czy było tego dużo? Czy mało? Sami oceńcie.
Tak się tylko zastanawiam czy kiedyś nadejdzie taki dzień kiedy powiem sobie: 
-jest idealnie, nic już nie zmieniam.
Jeżeli tak się stanie będzie mi bardzo smutno:( Co ja będę robić w tak zwanym międzyczasie? 
Wiem!
Nie będę zmieniać, tylko upiększać :))),a może zacznę ćwiczyć jogę hi hi hi.
***

Jako pierwszy zmienił się przedpokój.
Białą tapetę zastąpiła drewniana boazeria, pojawiło się również nowe lustro. 
Więcej możecie zobaczyć tutaj

Następną chyba najbardziej radykalną zmianą było przemalowanie schodów na biało. Wahałam się bardzo długo, w końcu decyzja zapadła.
 Więcej tutaj
W jadalni pojawiła się także moja wymarzona przeszklona witryna.


W przypływie wnętrzarskiego natchnienia pozbawiłam nasze łóżko tylnej części klik


Nadszedł czas na zmianę aranżacji kominka. Pojawił się nowy-stary kredens w korytarzu. Przy okazji wymieniłam tapetę. klik.


Nasz taras w wersji letniej i z małym akcentem jesiennym.


W końcu udało nam się skończyć letnią kuchnię. Moje największe marzenie:)!!


Zmienił się również pokój Wojtka klik.


Miejsce do pracy w sypialni klik.


W listopadzie intensywnie pracowałam nad ozdobami świątecznymi.
Moje bombki można było zobaczyć w grudniowym wydaniu Mojego Mieszkania.


Mała zmiana u Haneczki. Drewniane drzewko zmieniło miejsce w zamian pojawiły się białe półeczki. 


Ostatnią zmianą jak zaszła (skończyliśmy kilka dni przed świętami) była wymiana drzwi na parterze (oczywiście na białe)
o tym więcej już niebawem


Uff.......... to już koniec na dzisiaj. 
Zasypałam was zdjęciami, przepraszam za jakość niektórych z nich (tych wygrzebanych z zapomnianych i zakurzonych folderów)

Pozdrawiam serdecznie i 
do następnego
K.


piątek, 16 sierpnia 2013

urok staroci / metamorfoza

Witajcie.

Trochę czasu minęło od ostatniego posta :((((( Nie oznacza to, że zapomniałam o blogowym świecie i o Was. Po prostu z czasem ostatnio u mnie krucho. Wykorzystuję ostatnie wakacyjne letnie tygodnie.

Prawie każdą wolną chwilę spędzam wykańczając moją letnią  kuchnie. Jestem już prawie na finiszu, więc jest nadzieja, że jeszcze nacieszę się tym miejscem. 

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kredens nad którym pracowałam przez ostatnie dwa tygodnie. Upolowałam go na Allegro jeszcze przed urlopem. Znalazł miejsce oczywiście w letniej kuchni i wpasował się tam idealnie.
Przeszedł małą metamorfozę. Mój ulubiony white zatriumfował  i w tym przypadku. Jedynie blat uciekł z pod mojego pędzla i został w naturalnym kolorze.

***** 

Kuchnia zaczyna już jakoś wyglądać, pierwszy ugotowany w niej obiad już za nami mimo braku blatów kuchennych, na które czekam z niecierpliwością. 
Lampa nad stołem HK LIVING udało mi się kupić ten model z ekspozycji w bardzo przyzwoitej cenie. 

 Niebawem postaram się pokazać Wam pozostałą część kuchni.









Pozdrawiam

Kasia



środa, 2 stycznia 2013

Czas na podsumowanie.

W ślad za blogowymi Koleżankami postanowiłam zrobić sobie wnętrzarskie podsumowanie roku 2012. Kiedy wczoraj zaczęłam przeglądać zdjęcia z moich poczynań w domu z lekka się zdziwiłam kiedy to wszystko udało mi się zrobić. Troszkę się tego nazbierało.

Zaczęłam od korytarza, gdzie na początku roku pękła rura w ścianie i było trzeba zerwać z jednej ściany tapetę, mogłam wówczas zmienić aranżację korytarza bez wyrzutów.

wersja w paski i kropki na pewno była oryginalna, ale mi osobiście bardziej przypadła do gustu obecna.

Kiedy natrafiłam na tapetę w scenki rodzajowe która od zawsze mi się podobała nie mogłam się oprzeć i rozpoczęłam działania w sypialni.

następnie pojawił się nowy stół w jadalni, wyszukałam go na Allegro za całe 300zł
szklany stół trafił do sypialni i pełni funkcję biurka

W międzyczasie odkryłam w sobie pasję szycia


Następnie w pokoju Hani również przyszedł czas na zmiany

W kuchni czarną tapetę zastąpiła biała cegła, a następnie udało mi się zmienić fronty mebli i dołożyć  kilka szafek.


Grudzień przyniósł zmiany w pokoju dziennym gdzie położyliśmy również białą cegłę, oraz w korytarzu na piętrze. Tam wytapetowałam jedną ścianę i zmieniłam kolor na jaśniejszy.

Można powiedzieć, ze ten rok był dla mnie rokiem pod znakiem "listwy przysufitowej". W ciągu roku oblistwowałam wszystkie pomieszczenia w domu. Własnoręcznie położyć około 200 metrów sztukaterii przysufitowej (na urodziny od męża dostałam  piłę kontową do docinania listew, dobre nie?) ,pomalowałam prawie wszystkie sufity w domu (tego nie znoszę robić, ręce odpadają), zużyłam również piętnasto litrowe wiadro gotowej gładzi szpachlowej (nie mam pojęcia gdzie ja tyle szpachlowałam). 


Rok wspominam bardzo miło, mam nadzieję, że obecny będzie równie udany.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę  miłego wieczoru.
Kasia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...