wtorek, 21 maja 2013

:))))))))))


*****

Uwielbiam maj :))))))) to chyba mój ulubiony miesiąc w roku. Słońce jest wtedy najpiękniejsze, kwitnące drzewa - cudne. Wszystko zaczyna tętnić życiem w całej okazałości. Nie jest za gorąco ani za zimno, a sami przyznacie, że w tej kwestii bardzo ciężko nam dogodzić- zawsze źle, a w maju nie(chyba, że za dużo pada)
Piękna pogoda, a mnie dopadł wczoraj i nadal trzyma poniedziałkowy "dołek" (dobrze, że to już wtorek). Jakie rymy hi hi hi.
 Strasznie nie lubię poniedziałku. Rozkręcam się dopiero w środę poobiedzie, kiedy na dalekim horyzoncie zaczynam dostrzegać weekend, ale i tam znowu "ZONK" zajęcia na uczelni. Szkoła, której mam już serdecznie dość. Za stara jestem, tyle stresu. Po co mi to.

Skupię się lepiej na maju to wyjdzie mi na zdrowie i oczywiście poprawi humor.
 Zobaczcie sami co mnie tak urzeka w tym miesiącu.
Na majową sesję  załapał się również bujany fotel. "Allegrowy" łup przeszedł metamorfozę i zyskał nową szatę - białą, jakby inaczej. 

 oświetlenie tarasu w postaci Ikeoskich latarni zawieszonych na gałęziach. Po zmroku tworzą niepowtarzalny klimat. 
Stare koło od wozu znalazłam w jednej z szopek taty, przygarnęłam jakby inaczej.







Pozdrawiam 
miłego tygodnia
Kasia

piątek, 17 maja 2013

Chińska porcelana może być lubiana :)

Witajcie !!

*****

 Uwielbiam wszelkiego rodzaju giełdy staroci, targowiska z .... jak mówi mój m starymi "klunkrami". 
Mój m. w przeciwieństwie do mnie nie cierpi takich miejsc. Wydaje mi się, że po prostu wstydzi się zaglądać do kartonów w poszukiwaniu jakiś cacuszek. Ze mnie to prawdziwa bezwstydnica nie mam żadnych oporów hi hi hi.

Podczas mojej pierwszej wizyty w Londynie mój m zabrał mnie na taką giełdę i stało się. Zakochałam się w takich miejscach bez pamięci. Londyn słynie z giełd staroci, antyków. U nas dopiero niedawno stało się to popularne choć fajne, ciekawe giełdy są tylko w dużych nielicznych miastach. Najbliżej mam do Poznania, więc w niedługim czasie mam zamiar odwiedzić "starą rzeźnię". Może ktoś z Was Kochani jest tam stałym bywalcem. Byłabym wdzięczna za jakąś opinię. Czy warto tłuc się ponad 100 km?

Nie mogę oprzeć się pokusie przechodząc na rynku obok takiego stoiska aby nie zerknąć w kartony, a nóż widelec wpadnie mi ręce jakiś skarb. Tak było i tym razem. W niepozornym kartonie wypatrzyłam chiński serwis kawowy lub herbaciany, sam nie wiem ( po prostu ładny) Nie przepadam za fajansem ale od tego nie mogłam oderwać oczu. Chciałam kupić tylko dzbanuszek i cukiernicę ale w związku z tym, że był to komplet filiżanki dorzucono mi gratis. I tak za całe 20 złotych zostałam szczęśliwą posiadaczką kolejnego, pięknego zbieracza kurzu.
Kolejnym miejscem na pozyskanie fajnych oryginalnych rzeczy jest internet. Często przeglądam aukcję wypatrując okazji.
Srebrna, metalowa, ciężka taca pochodzi właśnie z Allegro. 

Ostatnio również kupiłam stary bujany fotel (mam do nich słabość) Wczoraj przeszedł metamorfozę. Zyskał nowy kolor oczywiście biały :) Niebawem pewnie załapie się na jakieś zdjęcie.

A to moje zdobycz

***








Dziękuję za wszystkie komentarze.
pozdrawiam
fajansiarska Kasia

środa, 8 maja 2013

Jadalniany "misz masz"

Witajcie

**************

Nowy nabytek w postaci maty podłogowej HAUSE DOCTOR pojawił się w jadalni. Znacznie praktyczniejsze rozwiązanie w okresie wiosenno - letnim. Nie ukrywam, że właśnie w tym okresie często wchodzimy do domu w butach. Nie jestem w stanie przypilnować dzieci biegających po napoje, zabawki i tym podobne rzeczy. My sami mamy z tym problem, po prostu lenie z nas wychodzą i idziemy na łatwiznę :)

Mata  wykonana jest z tworzywa sztucznego dlatego bardzo łatwo się ją czyści. Wystarczy przetrzeć wilgotną szmatką.
 Podobne maty widziałam w Ikea mają bardzo przystępne ceny i są równie starannie wykonane.
 Mnie osobiście urzekł orientalny wzór maty Hause Doctor dlatego wybór padł właśnie na tą.
*****


W tle widać skrawek tarasu na którym stanął niestety pawilon. Niestety ponieważ bardzo chciałam altankę z drewna :(((, ale coś za coś. Mąż postanowił spełnić moje marzenie o letniej kuchni, a z tego nie mogłam zrezygnować. Miejsce do robienia i przechowywania przetworów, gotowania (bigosu, który robię w mega garnku hi hi hi, troje dzieci:) itp rzeczy :))))))) rewelacja !! Ach ten mój M. 
Kuchnia już się buduję (widać kawałek ściany) w miejscu rozebranej obórki, o które już Wam pisałam. Nie mogę się doczekać aż zacznę ją urządzać. Wiejski styl byłby idealny.


Jeszcze kilka zdjęć jadalni










Dziękuję za Wasze wizyty i komentarze. (szczególnie te pod ostatnim postem) 
tak mnie to cieszy:
:))))))))))))))))))))
Witam również nowych członków!

pozdrawiam
Kasia

piątek, 3 maja 2013

Majówka ....

Witajcie Kochani :)

Kilka wolnych dni dobiega końca, jeszcze tylko weekend i powrót do codzienności. Przytłacza nie trochę ta myśl. Dobrze mi w domu z rodziną, spokojnie bez pośpiechu. Tak mało jest takich dni, spędzonych razem od samego rana. Leniuchowanie w łóżku - chłopcy zdające relację z całego tygodnia - Hanusia śpiewająca przedszkolne piosenki w mega głośnej tonacji (patrzcie wszyscy na mnie jestem najważniejsza) później obiadek, kawka w ogrodzie, spacerek. Sielanka w najlepsze. Ach........ jak mi żal. 
Najtrudniej jest wkręcić się w ten codzienny rytm i wpaść w beczkę rutyny. Czekać na kopniaka od życia, który przyjdzie prędzej czy później i turlać się z tej górki życia.
Nie dołuję się. Cieszę ze wspaniale spędzonych dni i pięknej pogody, zresztą widzę światełko w tunelu, którym jest następny długi weekend muszę tylko sprawdzić w kalendarzu kiedy wypada.

Taras jeszcze w proszku. Nie wygląda tak jakbym chciała, ale i tak jest miło zwłaszcza w słoneczny dzień.








Miłego weekendu.
pozdrawiam majowo
Kasia.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

wyniki CANDY / warsztaty z Green Canoe :)

Witam !!

 Zapowiedź.............. reszta poniżej :)

Wyniki Candy
***
Nadszedł dzień rozstrzygnięcia wiosennego CANDY. Dziękuję za tak liczny udział w zabawie. Cieszę się, że zajączek zyskał zainteresowanie i tylu z Was zadeklarowało chęć przygarnięcia uszatej przyjaciółki. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. 
Dodatkowym powodem do szczęścia jest fakt przekroczenia na liczniku odwiedzin liczby
100 000. jest to dla mnie swoista nagroda od czytelników, podglądających i wszystkich przyjaciół odwiedzających mojego bloga........... Dziękuję i jeszcze raz dziękuję.

Nie przeciągając wracam do punktu kulminacyjnego dzisiejszego posta.
Tak jak ostatnio zwycięzcę wylosowała moja Haneczka i jest to........... 

Weronika
"sliczny króliś, Mojej Małej bardzo się spodoba, ustawiam się w kolejce (choć wiem, że szczęścia w takich losowaniach to ja nie mam) ;)
banerek wisi tu http://radosna-tworczosc-weronki.blogspot.com/"

Gratuluję i proszę o kontakt na email 


****************


W dalszym ciągu również o przyjemnościach.
 Weekend spędziłam w Łebie, w bajecznym miejscu jakim okazała się Sielska Chata. Urokliwe, klimatyczne miejsce pełne ciepła, wspaniałych ludzi i pysznego jedzenia. Wszystko dzięki sympatycznym właścicielom, którzy prowadząc to miejsce oddają mu całe serce.

Odbyły się tam warsztaty fotograficzne organizowane przez rewelacyjną osobę, którą jest Asia z Green Canoe. Niesamowite nowe doświadczenie, wspaniali ludzie, których bardzo serdecznie pozdrawiam (Dorota, Jola, Ewa, Ania, Asia, Adam) ogromnie się cieszę, że miałam szanse Was poznać.
Warsztaty pomogły mi odkryć piękno fotografii. Spojrzeć twórczo na otaczającą nas przestrzeń i odkryć w niej mnóstwo inspiracji.
 Sprawy techniczne, które dotąd były dla mnie "czarną magią" stały się bardziej przejrzyste i wcale nie takie straszne jak myślałam.
 Mam nadzieję, że dzięki wiedzy, którą wyniosłam z warsztatów będziecie mogli cieszyć oko zdjęciami lepszej jakości.

poniżej kilka moich zdjęć zrobionych na warsztatach:















pozdrawiam
Kasia

czwartek, 18 kwietnia 2013

pastelowy akcent

Na samym wstępie PODZIĘKOWANIA, za wszystkie wspaniałe komentarze pod ostatnim postem. Kochani, jesteście wspaniali! Dziękuję i jeszcze raz dziękuję. 

*****************

W końcu jest!!! Pachnąca, wytęskniona, dodająca życia - WIOSNA.  Miejmy nadzieję, że rozkręci się na dobre i już zostanie. Normalnie zabraniam jej się oddalać!!!!
Wspaniałe dni ciepełka, "wypełzliśmy" rodzinnie na powietrze, które dodaje skrzydeł. Grabienie, sprzątanie nikomu nie straszne, aż chce się pracować. Trampolina rozstawiona, dzieciaki tak wymęczone, że noce przesypiają jak aniołki. Oby tak dalej.
Na podwórku tłok i rozgardiasz. Rodzice w końcu wyrazili zgodę na rozebranie starych szop pamiętających pradziadków. Zresztą jeszcze trochę, a rozwaliłyby się same ze starości. Co najważniejsze szykuje się więcej przestrzeni i lepszy widok z okna. Widoku na przedwojenny wychodek dziadka mam już serdecznie dość.
Zaczynam planować tegoroczny wystrój tarasu. Na początek wykupiłam prawie cały zapas ziemi w "Biedronce". W najbliższych dniach mam zamiar pomalować wszystkie donice (biały, czarny- jeszcze nie wiem)
Ale, ... sprawy tarasowo - zewnętrzne odkładam do momentu aż coś tam stworzę.
 Dzisiaj będą pastele w pokoju Haneczki. Kilka poduszek, proporczyki, to co powstało w ostatnim czasie, w przypływach wolnego czasu, którego zawsze za mało.
Nie obyło się bez odświeżenia jednej ze ścian, na której Hanka stworzyła takiego Picasso, że o mało nie zemdlałam z wrażenia. Cała ściana, do samego sufitu. Do dzisiaj zachodzę w głowę jak tam się dostała. 
Cóż, stało się.
Nie płaczemy nad rozlanym mlekiem. Przezorna mama uzdolnionego dziecka zawsze musi być ubezpieczona i posiadać zapas farby z pokoju przyszłej malarki.
Po Picasso nie zostało śladu, ale nie mam pojęcia jak jej przetłumaczyć żeby tego nie robiła. To nie pierwszy taki numer. Zabrałam kredki, ale na zajutrz oddałam. Patrzy się jak ten kot ze Shreka i przeprasza, że już nie będzie "bzydko robiła"
Może Wy macie jakieś sprawdzone sposoby, wypróbuję każdy.
Farba mi się kończy :))))))))))

A teraz "foty z pokoju psoty"






Gościnnie, zajączek z wiosennego CANDY :)









a kuku, mam Was :)))))))) 

pozdrawiam
Kasia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...