środa, 28 sierpnia 2013

pierwsza odsłona letniej kuchni.....


*****


*********

Kochani, w końcu mogę pokazać Wam mój ostatni projekt. Moją letnią kuchnię, nad którą pracowałam przez ostatni czas
 (dużo czasu). 
Efekt końcowy oceńcie sami. Mnie osobiście bardzo cieszy, jest taka jak chciałam. Głównym celem jaki sobie postawiłam podczas urządzania kuchni to przede wszystkim funkcjonalność mam nadzieję, że taki cel osiągnęłam. 
Urządzenie Kuchni było nie lada wyzwaniem. Pomieszczenie nie posiada żadnego kąta prostego (dwa kąty rozwarte i dwa zamknięte) dlatego ustawienie mebli w przysłowiowe L graniczyło z cudem, a że należę do grupy uparciuchów to i cuda potrafią się spełnić. 
Meble pochodzą z Ikea to kremowy STAT, natomiast blat wykonaliśmy z  płytek podłogowych łudząco przypominających granit. Duże płytki 80 x 80 cm zostały docięte w taki sposób aby zakryć wszystkie krzywizny.
Ściany do połowy wyłożone boazerią wykończyłam tapetą, która została z tapetowania korytarza. 
W kuchni znalazł miejsce również odnowiony przeze mnie kredens, który miałam przyjemność Wam już pokazać. 

 zapraszam do środka

*******













pozdrawiam 

Kasia

piątek, 16 sierpnia 2013

urok staroci / metamorfoza

Witajcie.

Trochę czasu minęło od ostatniego posta :((((( Nie oznacza to, że zapomniałam o blogowym świecie i o Was. Po prostu z czasem ostatnio u mnie krucho. Wykorzystuję ostatnie wakacyjne letnie tygodnie.

Prawie każdą wolną chwilę spędzam wykańczając moją letnią  kuchnie. Jestem już prawie na finiszu, więc jest nadzieja, że jeszcze nacieszę się tym miejscem. 

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kredens nad którym pracowałam przez ostatnie dwa tygodnie. Upolowałam go na Allegro jeszcze przed urlopem. Znalazł miejsce oczywiście w letniej kuchni i wpasował się tam idealnie.
Przeszedł małą metamorfozę. Mój ulubiony white zatriumfował  i w tym przypadku. Jedynie blat uciekł z pod mojego pędzla i został w naturalnym kolorze.

***** 

Kuchnia zaczyna już jakoś wyglądać, pierwszy ugotowany w niej obiad już za nami mimo braku blatów kuchennych, na które czekam z niecierpliwością. 
Lampa nad stołem HK LIVING udało mi się kupić ten model z ekspozycji w bardzo przyzwoitej cenie. 

 Niebawem postaram się pokazać Wam pozostałą część kuchni.









Pozdrawiam

Kasia



środa, 31 lipca 2013

*** a little blue ***


Witajcie!!


Tak jak w tytule dzisiejszego posta odrobina błękitu, który to coraz bardziej mi się podoba. Zawsze uważałam ten kolor za zbyt zimny, szczerze mówiąc nigdy go nie lubiłam. No proszę jak gusta się zmieniają. 


Nie lubię nudy i monotonii w wystroju wnętrz i doborze dodatków, więc staram się zmieniać je jak tylko mogę. Lubię za to przedmioty niepowtarzalne i wyjątkowe lub takie, które od razu wpadają w oko i nie można ich sobie odmówić. Takim przedmiotem był właśnie pojemnik ze świnką wypatrzony w sklepie Ani, którą serdecznie pozdrawiam z livebeautifully.
Przy okazji zakupu świnki :) kupiłam owe błękitne dodatki. 
Ostatnio widziałam również taki pojemnik z kogutem fajny, ale i tak świnka wymiata jest the best.

Mam do świnek słabość. Rodzice prowadzili gospodarstwo rolne i nawet przez krótki czas próbowałam swoich sił w tej profesji. Karmiłam swoje świnki, doiłam krówki Lumę, Klarę itd. jeździłam traktorem i takie tam rolnicze sprawy. Okazało się jednak, że farmerką nie zostanę, nie było to moim powołaniem, ale przynajmniej spróbowałam. 
Tego lata zburzyliśmy ostatni chlewik i po gospodarstwie nie zostało śladu. Zostały za to fajne wspomnienia i doświadczenie oczywiście. Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda hi hi hi.

Miało być o błękitach, a ja rozpisałam się rolniczo :) 
Przejdę może lepiej do zaprezentowania tytułowego blue.







pozdrawiam i do następnego

****

Kasia


wtorek, 16 lipca 2013

Greendeco

Witam przedurlopowo :)))

***

Chciałabym przedstawić i zarazem  polecić Wam czarodziejskie miejsce, które zapewne wielu z Was już zna. Miejsce pełne magi, uroku i oryginalności. Ukazujące ogromny talent i piękno duszy właścicielki, która to właśnie tworzy te przecudowne przedmioty wkładając w ich wykonanie ogrom pracy. Dbając przy tym o każdy szczegół i detal czyniący dekoracje niepowtarzalnymi i oryginalnymi.
Mowa oczywiście o zdolnej Anicie właścicielce sklepu greendeco. 
Dzisiaj otrzymałam przesyłkę zawierającą tą piękną kulę i wianek. Przedmioty mogą być wykorzystane do dekoracji domu w szerokim znaczeniu tego słowa. Ja użyłam ich dzisiaj do dekoracji stołu, który zyskał dzięki nim wyjątkowy urok.

***






 

Pozdrawiam i do zobaczenia po urlopie

Kasia

***

wtorek, 9 lipca 2013

***

 Witajcie Kochani!
***
Polne kwiaty!! Mam do nich słabość, jak do wielu innych rzeczy (buty, torebki, pierdółki do domu) Lista uzależnień wydłuża się z każdym dniem. Pewnie kiedyś przyjdzie czas zmodyfikowania listy i zapanowania nad tym całym uzależnieniem,,,, ale. 
I to oto jest pytanie podstawowe. Czy potrafię? Chyba mogę odpowiedzieć sobie sama już dzisiaj. Wątpię!

Dobrze, że chociaż polne kwiatki są gratis i tej przyjemności nie trzeba sobie odmawiać. Wystarczy relaksujący spacerek, trochę paniki w obawie przed kleszczami, które ostatnio mnie lubią i już mogę cieszyć się pięknym bukietem.

A Wy czemu nie możecie się oprzeć? Do czego macie słabość? 
Jestem bardzo ciekawa.





Witam oczywiście nowych obserwatorów, kłaniam się nisko.

****

pozdrawiam i życzę słonecznego wakacyjnego tygodnia.


Kasia

niedziela, 30 czerwca 2013

W saloniku przy stoliku :)

***
Witajcie!!!
Najbardziej nerwowy tydzień od nie pamiętam kiedy dobiega końca. I bardzo dobrze, bo takie stresujące życie stanowczo mi nie służy, a jeszcze bardziej nie służy mojej rodzinie, której obrywało się na każdym kroku (przepraszam, że byłam taką zołzą) To wszystko przez te nerwy:(
Ale........najważniejsze jest to, że 

 PRACA OBRONIONA!!!!!! Jestem taka szczęśliwa. Dosłownie kamień spadł mi z serca. Czuje się tak lekko.

Od poniedziałku wracam do normalności JUPI :)

***

Dzisiejszy post to zaproszenie na pięterko, którego chyba dawno nie pokazywałam. Zeszłotygodniowe promyki słońca dosłownie zachęcały do robienia zdjęć. Nie mogłam się im oprzeć i........ proszę bardzo. Mogę pokazać Wam małe zmiany i kilka starych nowych nabytków.
Jakiś czas temu pisałam o zmianie tapety w korytarzu. Czarno-biały ornament zastąpiły stonowane pasy, które dużo bardziej pasują do wnętrza. 
W końcu, również udało mi się kupić stary kredens, o którym marzyłam od dawna. Kosztował mnie dużo pracy, ale opłacało się. Już prawie zapomniałam o tych kilku dniach, które spędziłam w garażu malując "mojego staruszka". 
Zniknął biały okrągły stoliczek zastąpiony ławą od Daro Meble. Solidny mebelek, wykonany perfekcyjnie. Polecam producenta bo naprawdę warto zainwestować w świetną jakość. 

***

Kochani, dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem. Niektóre pomysły dotyczące tego jak przetrwać obronę rozbawiły mnie do łez. 
Jeszcze raz wielkie dzięki  :)))))))

***
A teraz zapraszam. 
Rozgośćcie się .







***
Tak prezentował się kredens przed zmianami. 



Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia


wtorek, 18 czerwca 2013

tarasowy romantyzm-czyli co robię zamiast się uczyć:))))


Witam!

Kochani na samym wstępie dziękuję Wszystkim za przemiłe komentarze dodające otuchy w związku z egzaminami, które całe szczęście już za mną. Melduje z przyjemnością, że wszystko zaliczone, praca dyplomowa napisana :))). Jeszcze tylko......, albo aż!!!!!!  obrona, która śni mi się już  po nocach. Powracający koszmar - wchodzę i nie potrafię wydusić z siebie ani słowa. Patrzę się na komisję jak wół na malowane wrota i co......chodzi o to, że NIC. 
Nie chciałam pisać o moich nocnych schizach tylko o tarasie, który przyjął nową szatę. Mam tylko małą nadzieję, że nie zanudzę was ciągłym pisaniem o tym miejscu.
To wszystko wina ciepełka, które zmusza nas do leniuchowania i wysiadywania na powietrzu. Siedzę na tym tarasie, niby się ucząc ;), a do głowy zamiast nauki przychodzą mi głupie (może nie zawsze głupie) pomysły co by tu zmienić, ulepszyć, zmodyfikować  ;). No i wymyśliłam ......., że byłoby ciekawie gdyby na ścianach pawilonu zawisły białe woale ala moskitiery dodające klimatu, romantyzmu. Obudziła się we mnie romantyczna dusza. Bob Budowniczy poszedł spać, choć nie tak całkiem (w międzyczasie odnawia i maluję stary kredens, nowy nabytek. Może niedługo uda mi się Wam go pokazać)
 Mój m. mówi, że wyszedł z tego sułtański azyl, też fajnie choć nie takie było moje zamierzenie. Miało być mega romantycznie, na wieczorne kolacyjki.
******
A oto przepis na sułtański azyl:
 Zasłonki z Ikea za ok 15 zł sztuka, trochę białego sznurka plus odrobina cierpliwości i mamy...... za wcale nie duże pieniądze pawilon w nowej odsłonie.
Turkusowa zastawa z Tesco oraz łąkowe kwiaty od mojego syna - bezcenne:))))

*******









pozdrawiam


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...