Witajcie Kochani w ten zimowy dzionek.
U mnie za oknem dosłownie zamieć śnieżna, czuję się jakbym mieszkała na biegunie północnym.
Zeszły tydzień był taki wiosenny i słoneczny, że schowałam już do szafy buty zimowe. Dzisiejsza niespodzianka pogodowa zaszokowała mnie i zmusiła do ponownego wyjęcia kozaków i porzucenia w kąt moich wiosennych ciżemek. Fakt, że cały tydzień w prognozach pogody wspominali, że weekend będzie zimowy, ale szczerze mówiąc (pisząc) do końca miałam nadzieję, że się mylą :) od taki niedowiarek ze mnie, a może raczej optymistka.
Zeszły tydzień był taki wiosenny i słoneczny, że schowałam już do szafy buty zimowe. Dzisiejsza niespodzianka pogodowa zaszokowała mnie i zmusiła do ponownego wyjęcia kozaków i porzucenia w kąt moich wiosennych ciżemek. Fakt, że cały tydzień w prognozach pogody wspominali, że weekend będzie zimowy, ale szczerze mówiąc (pisząc) do końca miałam nadzieję, że się mylą :) od taki niedowiarek ze mnie, a może raczej optymistka.
Mimo wszystko jestem dzisiaj bardzo pozytywnie nastawiona do życia, a to za sprawą odwołanych zajęć na uczelni. W taką pogodę jechać 60 km (bo tyle dojeżdżam do szkoły) to jakbym miała przejechać dużo, dużo więcej. Strasznie męczy mnie trasa w tak niekorzystnych warunkach pogodowych.
Pozytywnie nastawiona, ale i też strasznie zmęczona, wczoraj do późna malowałam boazerię w przedpokoju, którą dzień wcześniej położyłam. Jak tylko skończę, pokażę wam co tam znowu wymyśliłam. Dawno nic nie robiłam, prawda? ha ha ha.
Na poprawienie humoru pokaże wam dzisiaj zdjęcia naszego letniego tarasu. Są to zdjęcia zeszłoroczne, już niedługo (jak tylko stopnieje śnieg) zabieram się za nową aranżację. Muszę wymyślić jakieś nowe zadaszenie tarasu, niestety nie mam jeszcze pomysłu (może Wy Kochani coś mi podpowiecie, będę wdzięczna za każdą radę).
*********
*********










