niedziela, 10 marca 2013

Zielono..... choć zima traw w najlepsze.

Witajcie Kochani w ten zimowy dzionek. 

U mnie za oknem dosłownie zamieć śnieżna, czuję się jakbym mieszkała na biegunie północnym. 
Zeszły tydzień był taki  wiosenny i słoneczny, że schowałam już do szafy buty zimowe. Dzisiejsza niespodzianka pogodowa zaszokowała mnie i zmusiła do ponownego wyjęcia kozaków i porzucenia w kąt moich wiosennych ciżemek. Fakt, że cały tydzień w prognozach pogody wspominali, że weekend będzie zimowy, ale szczerze mówiąc (pisząc) do końca miałam nadzieję, że się mylą :) od taki niedowiarek ze mnie, a może raczej optymistka. 

Mimo wszystko jestem dzisiaj bardzo pozytywnie nastawiona do życia, a to za sprawą odwołanych zajęć na uczelni. W taką pogodę jechać 60 km (bo tyle dojeżdżam do szkoły) to jakbym miała przejechać dużo, dużo więcej. Strasznie męczy mnie trasa w tak niekorzystnych warunkach pogodowych.

Pozytywnie nastawiona, ale i też strasznie zmęczona, wczoraj do późna malowałam boazerię w przedpokoju, którą dzień wcześniej położyłam. Jak tylko skończę, pokażę wam co tam znowu wymyśliłam. Dawno nic nie robiłam, prawda? ha ha ha.

Na poprawienie humoru pokaże wam dzisiaj zdjęcia naszego letniego tarasu. Są to zdjęcia zeszłoroczne, już niedługo (jak tylko stopnieje śnieg) zabieram się za nową aranżację. Muszę wymyślić jakieś nowe zadaszenie tarasu, niestety nie mam jeszcze  pomysłu (może Wy Kochani coś mi podpowiecie, będę wdzięczna za każdą radę). 

*********










Zapomniałam powitać nowych obserwatorów:)
witam, witam wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam w moje progi.

Miłego dnia, bo jeszcze trochę go nam zostało.
pozdrawiam
Kasia

niedziela, 3 marca 2013

Nadrabianie zaległości ;)

Witam Was bardzo serdecznie, nowych członków oraz wszystkich odwiedzających. 
Bardzo szybki tydzień za mną, z czasem krucho więc wpadam do Was tylko na chwilkę. 
Nadrabiam tydzień spędzony pod hasłem "robię to co lubię" - zaczęłam mój nowy projekt, uszyłam kilka zajączków, niby wszystko wspaniale, ale tak nie do końca. Miło jest robić to co się lubi, ale (jest oczywiście ale) odkładanie codziennych czynności prowadzi  do chaosu, tak przynajmniej jest w moim przypadku. Nie potrafię pogodzić pracy, uczelni, gotowania, sprzątania itd, a tu jeszcze pasja szycia, przy której poczucie czasu nie istnieję. Pod koniec tygodnia pytania typu - mamo gdzie są jakieś skarpetki? Mamo gdzie są moje spodnie? mamo, mamo, mamo i tak bez końca, przerosły mnie. Góry prania, prasowania dosłownie mnie przywaliły, obecnie próbuję wydostać się na powierzchnię i wszystko jakoś ogarnąć. Widzę już światełko w tunelu więc nie jest źle.
Zresztą jak ma być źle, słońca coraz więcej, wiosna idzie:))))) hura.

Ja chyba jestem jak lampa solarna, do działania potrzebuję słońca, więc Naładujmy swoje bateryjki i heja.
A jeżeli mowa już o lampach, niekoniecznie solarnych zajrzyjcie tutaj. Ogromny wybór przepięknych lamp! Może wpadnie wam coś w oko
***
Wczoraj rano podczas śniadania do kuchni wpadało tyle słońca, że  nie mogłam się oprzeć żeby nie zrobić kilku zdjęć. 
Chciałam pokazać wam tęczę jaka tworzy się w kuchni kiedy światło wpadające przez okna odbija się w kryształach z żyrandola. Niestety nie widać tego na zdjęciach, szkoda. Jest to tak przepiękny efekt, że nie idzie opisać tego słowami. Kiedy przewiesiłam żyrandol z jadalni do kuchni i następnego słonecznego ranka weszłam tam po raz pierwszy szczęka  opadła mi z wrażenia, nigdy czegoś takiego nie widziałam. Chyba już nigdy nie zdecyduję się przewiesić tego żyrandola, nie chcę pozbywać się takiego efektu. (jak już to tylko na taki, który będzie miał więcej kryształków) :)))))












Kochani z braku czasu nie zdążyłam jeszcze odpowiedzieć na wszystkie pytania i maile. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić wszystkie zaległości w nadchodzącym tygodniu

Kochani pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zmykam.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Wyniki Candy

Witam Wszystkich bardzo serdecznie!!!



Kochani, nadszedł dzień ogłoszenia wyników mojego pierwszego Candy. Chciałabym bardzo podziękować wszystkim za tak liczny udział w zabawie. 

Pani Zajączkowa, gotowa na wyjazd i wielką przygodę czekała z niecierpliwością na wynik:)

Maszyna losująca w postaci rączki mojej Hanusi wylosował karteczkę pod, którą kryła się :

*****

moja imienniczka Kasia z bloga Anioły mile widziane

****
gratuluje!


Kasiu, gratuluję i proszę o kontakt na email gdzie wysłać zajączka.


Pozdrawiam i zapraszam wkrótce na kolejne Candy.
Kasia

piątek, 22 lutego 2013

Kolory mojego domu.


Witam serdecznie!!





Już myślałam, że wiosna dosłownie czai się za rogiem,  puka do mych drzwi, potwierdzeniem tego miał być  choć jeden zieloniutki akcent, którego wypatrywałam z niecierpliwością wręcz pewnością, że zaraz się pojawi. Gdybyście widzieli moje zdziwienie w poniedziałkowy poranek, kiedy to rano spoglądając przez okno ujrzałam  śniegu po horyzont :-o  Ale cóż, nie ma się co załamywać, prognozy są bardzo obiecujące, 8 marca mamy mieć 15 stopni, normalnie upał.
Do tego czasu postanowiłam umilić sobie zimne, białe dni dodając im koloru, miała pomóc mi w tym śliczna pastelowa ceramika i kwiaty.
Ceramikę obiecałam pokazać, więc to czynię. Nie ma tego dużo, ale i tak cieszy oko. Jest to ceramika Ib Laursen, którą znalazłam na blogu http://mintyhouse.blogspot.com/ Ewa pisząca właśnie tego bloga, prowadzi również sklepik internetowy z pięknymi oryginalnymi przedmiotami. Polecam Wam go bardzo serdecznie. Fachowa obsługa, szybka  wysyłka, nic dodać, nic ująć - zapraszam gorąco :)











W międzyczasie powstało kilka nowych zajączków. Przedstawiam Wam siostrzyczki Wiesię i Czasie 








Chciałaby również bardzo serdecznie powitać wszystkich nowych członków. Cieszę się , że nasze grono się powiększa, że zaglądacie do mnie oraz, że podoba się Wam to co robię - dziękuję.

Kiedy przychodzi do mnie moja mama i widzi jak szyję zajączka, komentuje, że nie jest mi to do niczego potrzebne :(  Robię to, bo lubię szyć, tworzyć coś z niczego. Dlaczego zawsze mamy robić to co musimy, a nie to co lubimy, co sprawia na przyjemność?

dlatego dziewczyny ogłaszam tydzień pod hasłem "Robię to co lubię"
(zaległości jakie z tego wynikną nadrobimy w przyszłym tygodniu :))))

*********

Kochani , pod ostatnim postem "schody w bieli"  zostawiliście mi mnóstwo miłych komentarzy, za które bardzo serdecznie dziękuję. Odpowiadając na nie przez przypadek skasowałam większą część. Bardzo Was przepraszam, nie chciałabym żebyście pomyśleli o mnie, że jestem  jakąś "wredną małpą", bo naprawdę nie jestem. W ramach przeprosin przygotowuję dla Was niespodziankę w postaci Candy. Będziecie mieli okazję przygarnąć kolejnego zajączka.
Pozdrawiam
Kasia

czwartek, 14 lutego 2013

Schody w bieli


Witajcie Kochani w ten piękny WALENTYNKOWY dzień.


W końcu po dwóch tygodniach domowych  rewolucji mogę pokazać Wam efekt końcowy przemiany jadalni. Pierwszy projekt, zmiana w tym roku i tyyyyle radości.

Schody pomalowane, zdecydowałam się na przemalowanie całości na biało, choć początkowo zastanawiałam się nad zostawieniem stopni w kolorze drzewa lub pomalowanie ich czarną lakierobejcą. Decyzja zapadła i są całe białe, mój braciszek, który je malował wykonał kawał dobrej roboty - dziękuję J.. Trzeba było aż trzech warstw farby żeby pokryć wszystko idealnie. Jestem bardzo zadowolona z efektu, co do praktyczności okaże się podczas użytkowania.

Na ścianie przy schodach pojawiła się stara biała cegła, którą ostatnio jestem zauroczona. (mój drugi braciszek twierdzi, że wygląda to jak w oborze dla krów, nasz tato kiedyś malował właśnie w oborze ściany z cegły wapnem, efekt identyczny jak obecnie u mnie w domu :))))))) 
To już raczej ostatnie miejsce gdzie zdecydowałam się ją położyć, trzeba zachować umiar, co za dużo, to niezdrowo.

 Następnym punktem na mojej liście była zmiana tapety, wybrałam  wzór w delikatne pasy, bardzo mi się podoba, ale ile się z nią namęczyłam to temat na osobny post, koszmar, nigdy więcej cienkiej  papierowej tapety.

Na koniec wisienka na torcie, w postaci witryny, o której myślałam od dawna. Szukałam i szukałam, myślałam o jakimś kredensie, w tym celu przeszukałam cały internet wzdłuż i wszerz, nic nie wpadło mi w oko. W końcu zdecydowałam się na zakup  witryny w ikea z tej samej serii, z której mam meble kuchenne. Jest idealna, ma wymiary dokładnie takie jakich szukałam. Miejsca w niej tyle, że w obecnej chwili nie mam jeszcze czym ją zapełnić, chociaż dzisiaj dostałam paczkę z ceramiką zakupioną u mintyhouse.blogspot.com, wspaniałe rzeczy, na pewno skuszę się na coś jeszcze, a w najbliższym czasie pokarzę Wam jakie cuda dostałam.  Myślę, że zapełnienie witrynki  to kwestia czasu, tak samo miałam z meblami kuchennymi, a teraz wszystko pełne, miejsca brak.
Zapomniałabym jeszcze o bufeciku, którego wyszukałam na wyprzedaży również w Ikea, wpasował się idealnie pod schodami.

Efekty dwutygodniowej pracy prezentują się następująco, piszczcie proszę jak wyszło, jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. 
















Na koniec podziękowanie za liczny udział i zainteresowanie moim pierwszym Candy.
Kochani, dziękuję bardzo i oczywiście zapraszam, bo Candy jeszcze trwa, a Pani Zającowa czeka siedząc  już na spakowanych walizkach.

i najważniejsze.............
 Wszystkiego naj, najlepszego z okazji WALENTYNEK, duuuuuużo miłości.
Tak na marginesie, mam nadzieję, że mój Kochany P mnie gdzieś zabierze. Marzy mi się wieczór tylko we dwoje, bez dzieci. Jego prezentem, który sam sobie wybrał jest "jakiś czas bez remontów", nie powiedział jak długo, więc się zgodziłam, niech się chłopak cieszy, będę wspaniałomyślna i dam mu dwa tygodnie :))))))))))))))))))))

pozdrawiam Kasia

wtorek, 5 lutego 2013

Pierwsze CANDY

Witajcie Kochani!!
Czekam z utęsknieniem na wiosnę, której jakoś nie spieszy się z nadejściem, a tak mogłaby poprawić humor tylu osobom między innymi mnie. Na dworze szaro, mokro i brudno. Topniejący śnieg odsłonił wszystkie brudy schowane pod kołderką białego puchu, to chyba mój  najbardziej nielubiany okres w roku. 
Ale..........., dosyć biadolenia, przecież nie o tym chciałam pisać.

Przygotowałam dla Was małą niespodziankę w postaci Candy, cukiereczka na poprawienie humoru i osłodzenie życia wszystkim odwiedzającym.

Jest to również forma podziękowania i zarazem zaproszenia  dla nowych członków, obserwatorów, komentujących i zaglądających na mojego bloga.

Podarunkiem w moim pierwszym Candy jest uszyty przeze mnie zajączek w 
miętowo-różowej sukience, ma około 90 cm wysokości. 

Pani Zajączkowa czeka z niecierpliwością na wizytę w nowym domu.
może to będzie Twój.......... :))


Zasady udziału w zabawie są takie same jak u wszystkich, mianowicie:


1. zostaw komentarz pod tym postem deklarujący chęć przygarnięcia Pani zajączkowej,
2. zamieść na swoim blogu banerek z aktywnym linkiem do mojej strony,
3. Dodaj mnie proszę do swoich obserwowanych blogów (będzie mi bardzo miło),
Osoby nieposiadające bloga proszę o pozostawienie maila.

Candy trawa do 24 lutego, losowanie i ogłoszenie zwycięscy 25 lutego.



zapraszam serdecznie 
Kasia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...