poniedziałek, 21 stycznia 2013

O dzieciach

Witam!

Kiedy urodziła się nasza kruszynka ;) (4250g) Hania postanowiłam sobie, że obojętnie co by się działo dziecko będzie spało w swoim pokoju. Choćbym miała wstawać w nocy co dziesięć minut, nie poddam się. I tak też się stało, konsekwentnie dążyłam do celu, karmiłam, kładłam do łóżeczka, karmiłam kładłam i tak bez końca, aż w końcu moja cierpliwość została wynagrodzona i życie nabrało jaśniejszych barw, Hania przesypiała całe noce w swoim łóżeczku.
 Niestety nic nie trwa wiecznie. Kiedy Hania podrosła i jej udane próby wyjścia z łóżeczka górą, przeraziły mnie do nieprzytomności, wyjęłam kilka szczebelków z bocznej ścianki łóżeczka, w końcu bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze, moje kilkumiesięczne wysiłki poszły na marne. Próby położenia jej spać, kończyły się fiaskiem. Okienko na świat (wolność), które jej zrobiłam  było zbyt kuszące aby go nie wykorzystać. W taki to sposób pociecha nasza została stałym bywalcem sypialni rodziców. Słowo wyspałam się, przestało dla mnie istnieć, zastąpiło je takie moje określenie "spałam na mumię"
Hania rośnie, miejsca w łóżku coraz mniej, dlatego też postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę przekonania Hani do spania w swoim pokoju. Jakiś czas temu kupiłam nowe łóżeczko, początkowo stało przy ścianie, ale niestety nie przyniosło spodziewanego efektu. Przy ostatnim malowaniu trafiło na środek pokoju. Efektowny wygląd pokoju okazał się nieudanym ustawieniem pod względem bezpieczeństwa. W zeszłym tygodniu łóżko trafiło o na swoje pierwotne miejsce, tak jest znacznie bezpieczniej, co ważne podoba się córce, a co cieszy najbardziej to fakt, że Hania spała już trzy noce u siebie. Nie wiem ile to potrwa, cieszę się chwilą. W końcu udało mi się wyspać, już trzy noce nie zostałam potraktowana kopniakiem małej nóżki mojej córeczki, w której tkwi taka siła, że dziw bierze.

W taki to nieudolny sposób, chciałam powiedzieć, że dziecko nie powinno spać z rodzicami, jest to miłe jedną, dwie noce, ale niestety nie sprawdza się na dłuższą metę.
Na odreagowanie, zasypię Was zdjęciami pokoju Hani, (w którym akurat śpi). Mam nadzieję, że Was nie zanudzę.










pozdrawiam Wszystkich 
Kasia


czwartek, 17 stycznia 2013

Pokój dzienny - styczniowo

Witajcie Kochani.

W naszym domu po świętach nie zostało już śladu, wszystko starannie poukładałam i schowałam na strychu. Bardzo lubię okres świąteczny, więc żal było chować te wszystkie piękne ozdoby i bibeloty, ale cóż poradzić na tak szybko biegnący czas, przecież i tak nic tego nie zmieni.
Teraz nadszedł czas na wymyślenie nowych koncepcji wystroju domu, zaplanowanie zmian, mniejszych bądź większych, kto to wie co przyjdzie mi jeszcze do głowy, pamiętajmy plany zawsze można modyfikować. Początek roku jest do tego najlepszą porą, tak przynajmniej jest w moim przypadku. 

Przeziębienie Hanusi przyczyniło się do wagarów jakie musiałam sobie zafundować w tym tygodniu. Korzystając z tych kilku wolnych od pracy dni postanowiłam co nieco zdziałać w domu, pojeździłam trochę z meblami, przewiesiłam kilka zdjęć i obrazków, a co za tym idzie narobiłam dziur w ścianach po gwoździach (chyba muszę sobie sprawić nowe wiaderko z gipsem).  Odgruzowałam pokój Haneczki, miała w nim poznoszone rzeczy z całego domu między innymi moje garnki kuchenne, a w nich swoje skarby. Oczywiście nie obyło się bez drobnego przemeblowania, ale o tym następnym razem.
Teraz moją głowę zaprząta myśl zmiany jaką planuję zrobić w jadalni. Zdradzę Wam, że chciałabym pomalować schody , które znajdują się właśnie w jadalni. Już od dłuższego czasu zastanawiam się nad przemalowaniem ich na biało, wahałam się, co gorsza jeszcze się waham ponieważ boję się utrzymania czystości na takich jasnych schodach. Zobaczę jeszcze co z tego wyjdzie, umówiłam się z bratem , którego poprosiłam o pomoc w tym temacie, przyjedzie, zobaczy i zadecydujemy czy coś w ogóle można zrobić. Chciałabym również położyć cegłę na jednej ze ścian i zmienić tapetę w jadalni, ale co z tych wszystkich planów wyjdzie jeszcze się okaże, najważniejsze, że znowu zaczęłam planować bałam się, że już się wypaliłam. 
Następną  rzeczą jest moja lista zakupów w Ikea, która wydłuża się z każdym dniem. Przydałoby się w końcu wybrać, boję się tylko zapytać męża czy pojedzie ze mną , on w przeciwieństwie do mnie ma alergię na ten sklep. W ostateczności mogłabym się wybrać sama, ale jak sobie przypomnę mój ostatni samotny wyjazd do Poznania na zakupy w Ikea, kiedy to wyjechałam na płatnej autostradzie prawie przed Katowicami to z lekka mi się odechciewa. Ostatecznie i tak trafiłam, ale ile nerwów przy tym straciłam (bezcenne doświadczenie). Na dzisiaj tyle o moich planach.

A tak przedstawia się nasz pokój dzienny, już nie świątecznie tylko tak zwyczajnie  popołudniowo w piękny styczniowy dzień. 



zdjęcie mojej mamy z czasów młodości, uwielbiam je.








Podpatrzyłam gdzieś książki poukładane kolorami, bardzo mi się to spodobało.

a na koniec miły akcent,  moje dwie ulubione rzeczy w domu. Krówka skarbonka kupiona w sklepie internetowym innemeble.pl mają tam bardzo interesujące, oryginalne przedmioty.

pozdrawiam 
Kasia

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rocznicowo, 12 lat minęło...

Witam!

W minioną niedzielę, czyli 13 stycznia obchodziliśmy z mężem naszą rocznicę ślubu. Dwanaście lat minęło sama nie wiem kiedy. Czas tak szybko ucieka, że człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego  ile czasu już przeminęło, dopiero kiedy spojrzy na dorastające dzieci uświadamia sobie, że to już tyle lat. Od kiedy pamiętam zawsze byłam z moim mężem, poznaliśmy się już w podstawówce i zaraz po liceum wzięliśmy ślub. Spędzone wspólnie lata uważam za udane, jak chyba w każdym małżeństwie mamy  lepsze i gorsze dni (czasami doprowadza mnie do szalu), ale zawsze jakoś sobie radzimy. Gdybym mogła cofnąć czas, na pewno  podjęłabym takie same decyzje, niczego bym nie zmieniła, tak jest dobrze i chciałabym aby tak zostało jeszcze przez długie, długie lata.
Wczoraj po powrocie z uczelni (niestety zaczęła się sesja) udało mi się  przygotować jeszcze późną kolację, a co za tym idzie zrobić kilka zdjęć, co prawda jakość zdjęć zostawia wiele do życzenia, ale niestety o tej godzinie nic lepszego nie dało się zrobić. 











 pozdrawiam wszystkich
Kasia.

piątek, 11 stycznia 2013

Różowo mi :)))))))))

Witajcie!

Miniony tydzień okazał się strasznie szybki, niestety nie brakowało w nim również uroków życia związanych z wychowaniem dzieci (wizyta na pogotowiu i cztery szwy nad okiem u Wojtka). Nie może być za spokojnie, a jeżeli nawet się zdarzy, to tylko cisza przed burzą i sielanka szybko się kończy. Dwa wieczory upłynęły mi spokojnie, spędziłam je pod hasłem "robię to co lubię", odkurzyłam moją długo nieużywaną maszynę i powstała świnka, Hanusia mówi Świnka Chudzinka choć szczupło wcale nie wygląda, następnego dnia uszyłam jej kolegę do towarzystwa, przystojnego prosiaczka. 
W niedzielę mamy z mężem rocznicę ślubu, a ta parka wywołuję u mnie na twarzy uśmiech i strasznie mnie rozbawia, kojarzy mi się z takim dobrym starym małżeństwem.









pozdrawiam 
Kasia

wtorek, 8 stycznia 2013

Wyróżnienie od GABI

Witam


Serdecznie dziękuję GABI  za otrzymane wyróżnienie, bardzo się cieszę i czym prędzej zabieram się do udzielenia odpowiedzi na zadane pytania.

Pieczywo, jasne czy ciemne?
Wiem, że ciemne jest zdrowsze i w ogóle, ale nie mogę się oprzeć pachnącej ciepłej bułeczce.

Barszcz z uszkami, grzybowa czy rybna?
Barszcz i grzybowa, rybna niekoniecznie.

Śniadanie czy obiad?
Obiad, na śniadanie nigdy nie mam czasu.

Chipsy czy kiełki?
Sporadycznie chipsy.

Banan czy pomarańcza?
Banany, ale tylko dlatego, że dzieciaki pochłaniają ich duże ilości i częściej je kupujemy.

Sok czy woda?
Wystarczy mi woda.

Kawa czy herbata?
Nie wyobrażam sobie poranka bez kawy.

Schabowy czy ciasto?
Lubię mięsko, więc zdecydowanie schabowy.

Zupa czy drugie danie?
Drugie danie, może być ten schabowy.

Na ciepło czy na zimno?
I na ciepło i na zimno.

Szarlotka czy sernik?
Serniczek, zwłaszcza ten upieczony przez moją mamę, pycha.

Dobrze, że to już ostatnie pytanie, bo zrobiłam się strasznie głodna.

Zasadą wyróżnienia Liebster Blog jest udzielenie odpowiedzi na zadane 11 pytań i wskazanie innych 5 blogów, które mają poniżej 200 obserwatorów (z wyjątkiem blogera, który nas wyróżnił)
więc, swoje wyróżnienia przyznaję:

Zdolnej Baśce z bloga http://glinianygarnek.blogspot.com/
Wspaniałej kreatywnej Kasi z bloga http://kreatywnezycie.blogspot.com/
Annie z bloga http://odinspiracjidorealizacji.blogspot.com/  inspirującej pięknymi zdjęciami wnętrz.
oraz Tolli61 z bloga http://tolla61.blogspot.com/ właścicielki pięknego beagle Toli.

Moje pytania brzmią następująco:

 Góry czy morze?
Komedia czy horror?
Dzień szalonych zakupów czy dzień w SPA?
Kebab, zjem z ochotą czy stanowcze nie?
Na ścianie, farba czy tapeta?
Czego w sobie nie lubisz?
Biały czy czarny?
Radość sprawia mi...
Nigdy nie sięgam...
Mogłabym mieszkać...
Prezent idealny to...

Pozdrawiam 
Kasia









środa, 2 stycznia 2013

Czas na podsumowanie.

W ślad za blogowymi Koleżankami postanowiłam zrobić sobie wnętrzarskie podsumowanie roku 2012. Kiedy wczoraj zaczęłam przeglądać zdjęcia z moich poczynań w domu z lekka się zdziwiłam kiedy to wszystko udało mi się zrobić. Troszkę się tego nazbierało.

Zaczęłam od korytarza, gdzie na początku roku pękła rura w ścianie i było trzeba zerwać z jednej ściany tapetę, mogłam wówczas zmienić aranżację korytarza bez wyrzutów.

wersja w paski i kropki na pewno była oryginalna, ale mi osobiście bardziej przypadła do gustu obecna.

Kiedy natrafiłam na tapetę w scenki rodzajowe która od zawsze mi się podobała nie mogłam się oprzeć i rozpoczęłam działania w sypialni.

następnie pojawił się nowy stół w jadalni, wyszukałam go na Allegro za całe 300zł
szklany stół trafił do sypialni i pełni funkcję biurka

W międzyczasie odkryłam w sobie pasję szycia


Następnie w pokoju Hani również przyszedł czas na zmiany

W kuchni czarną tapetę zastąpiła biała cegła, a następnie udało mi się zmienić fronty mebli i dołożyć  kilka szafek.


Grudzień przyniósł zmiany w pokoju dziennym gdzie położyliśmy również białą cegłę, oraz w korytarzu na piętrze. Tam wytapetowałam jedną ścianę i zmieniłam kolor na jaśniejszy.

Można powiedzieć, ze ten rok był dla mnie rokiem pod znakiem "listwy przysufitowej". W ciągu roku oblistwowałam wszystkie pomieszczenia w domu. Własnoręcznie położyć około 200 metrów sztukaterii przysufitowej (na urodziny od męża dostałam  piłę kontową do docinania listew, dobre nie?) ,pomalowałam prawie wszystkie sufity w domu (tego nie znoszę robić, ręce odpadają), zużyłam również piętnasto litrowe wiadro gotowej gładzi szpachlowej (nie mam pojęcia gdzie ja tyle szpachlowałam). 


Rok wspominam bardzo miło, mam nadzieję, że obecny będzie równie udany.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę  miłego wieczoru.
Kasia

wtorek, 1 stycznia 2013

2013

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2013

Kochani w tym nowym roku życzę Wam mnóstwa inspiracji i marzeń, wytrwałości w dążeniu do celu  realizacji wszystkich planów, a przede wszystkim miłości  i uśmiechu na cały rok.

Kasia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...