niedziela, 3 marca 2013

Nadrabianie zaległości ;)

Witam Was bardzo serdecznie, nowych członków oraz wszystkich odwiedzających. 
Bardzo szybki tydzień za mną, z czasem krucho więc wpadam do Was tylko na chwilkę. 
Nadrabiam tydzień spędzony pod hasłem "robię to co lubię" - zaczęłam mój nowy projekt, uszyłam kilka zajączków, niby wszystko wspaniale, ale tak nie do końca. Miło jest robić to co się lubi, ale (jest oczywiście ale) odkładanie codziennych czynności prowadzi  do chaosu, tak przynajmniej jest w moim przypadku. Nie potrafię pogodzić pracy, uczelni, gotowania, sprzątania itd, a tu jeszcze pasja szycia, przy której poczucie czasu nie istnieję. Pod koniec tygodnia pytania typu - mamo gdzie są jakieś skarpetki? Mamo gdzie są moje spodnie? mamo, mamo, mamo i tak bez końca, przerosły mnie. Góry prania, prasowania dosłownie mnie przywaliły, obecnie próbuję wydostać się na powierzchnię i wszystko jakoś ogarnąć. Widzę już światełko w tunelu więc nie jest źle.
Zresztą jak ma być źle, słońca coraz więcej, wiosna idzie:))))) hura.

Ja chyba jestem jak lampa solarna, do działania potrzebuję słońca, więc Naładujmy swoje bateryjki i heja.
A jeżeli mowa już o lampach, niekoniecznie solarnych zajrzyjcie tutaj. Ogromny wybór przepięknych lamp! Może wpadnie wam coś w oko
***
Wczoraj rano podczas śniadania do kuchni wpadało tyle słońca, że  nie mogłam się oprzeć żeby nie zrobić kilku zdjęć. 
Chciałam pokazać wam tęczę jaka tworzy się w kuchni kiedy światło wpadające przez okna odbija się w kryształach z żyrandola. Niestety nie widać tego na zdjęciach, szkoda. Jest to tak przepiękny efekt, że nie idzie opisać tego słowami. Kiedy przewiesiłam żyrandol z jadalni do kuchni i następnego słonecznego ranka weszłam tam po raz pierwszy szczęka  opadła mi z wrażenia, nigdy czegoś takiego nie widziałam. Chyba już nigdy nie zdecyduję się przewiesić tego żyrandola, nie chcę pozbywać się takiego efektu. (jak już to tylko na taki, który będzie miał więcej kryształków) :)))))












Kochani z braku czasu nie zdążyłam jeszcze odpowiedzieć na wszystkie pytania i maile. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić wszystkie zaległości w nadchodzącym tygodniu

Kochani pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zmykam.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Wyniki Candy

Witam Wszystkich bardzo serdecznie!!!



Kochani, nadszedł dzień ogłoszenia wyników mojego pierwszego Candy. Chciałabym bardzo podziękować wszystkim za tak liczny udział w zabawie. 

Pani Zajączkowa, gotowa na wyjazd i wielką przygodę czekała z niecierpliwością na wynik:)

Maszyna losująca w postaci rączki mojej Hanusi wylosował karteczkę pod, którą kryła się :

*****

moja imienniczka Kasia z bloga Anioły mile widziane

****
gratuluje!


Kasiu, gratuluję i proszę o kontakt na email gdzie wysłać zajączka.


Pozdrawiam i zapraszam wkrótce na kolejne Candy.
Kasia

piątek, 22 lutego 2013

Kolory mojego domu.


Witam serdecznie!!





Już myślałam, że wiosna dosłownie czai się za rogiem,  puka do mych drzwi, potwierdzeniem tego miał być  choć jeden zieloniutki akcent, którego wypatrywałam z niecierpliwością wręcz pewnością, że zaraz się pojawi. Gdybyście widzieli moje zdziwienie w poniedziałkowy poranek, kiedy to rano spoglądając przez okno ujrzałam  śniegu po horyzont :-o  Ale cóż, nie ma się co załamywać, prognozy są bardzo obiecujące, 8 marca mamy mieć 15 stopni, normalnie upał.
Do tego czasu postanowiłam umilić sobie zimne, białe dni dodając im koloru, miała pomóc mi w tym śliczna pastelowa ceramika i kwiaty.
Ceramikę obiecałam pokazać, więc to czynię. Nie ma tego dużo, ale i tak cieszy oko. Jest to ceramika Ib Laursen, którą znalazłam na blogu http://mintyhouse.blogspot.com/ Ewa pisząca właśnie tego bloga, prowadzi również sklepik internetowy z pięknymi oryginalnymi przedmiotami. Polecam Wam go bardzo serdecznie. Fachowa obsługa, szybka  wysyłka, nic dodać, nic ująć - zapraszam gorąco :)











W międzyczasie powstało kilka nowych zajączków. Przedstawiam Wam siostrzyczki Wiesię i Czasie 








Chciałaby również bardzo serdecznie powitać wszystkich nowych członków. Cieszę się , że nasze grono się powiększa, że zaglądacie do mnie oraz, że podoba się Wam to co robię - dziękuję.

Kiedy przychodzi do mnie moja mama i widzi jak szyję zajączka, komentuje, że nie jest mi to do niczego potrzebne :(  Robię to, bo lubię szyć, tworzyć coś z niczego. Dlaczego zawsze mamy robić to co musimy, a nie to co lubimy, co sprawia na przyjemność?

dlatego dziewczyny ogłaszam tydzień pod hasłem "Robię to co lubię"
(zaległości jakie z tego wynikną nadrobimy w przyszłym tygodniu :))))

*********

Kochani , pod ostatnim postem "schody w bieli"  zostawiliście mi mnóstwo miłych komentarzy, za które bardzo serdecznie dziękuję. Odpowiadając na nie przez przypadek skasowałam większą część. Bardzo Was przepraszam, nie chciałabym żebyście pomyśleli o mnie, że jestem  jakąś "wredną małpą", bo naprawdę nie jestem. W ramach przeprosin przygotowuję dla Was niespodziankę w postaci Candy. Będziecie mieli okazję przygarnąć kolejnego zajączka.
Pozdrawiam
Kasia

czwartek, 14 lutego 2013

Schody w bieli


Witajcie Kochani w ten piękny WALENTYNKOWY dzień.


W końcu po dwóch tygodniach domowych  rewolucji mogę pokazać Wam efekt końcowy przemiany jadalni. Pierwszy projekt, zmiana w tym roku i tyyyyle radości.

Schody pomalowane, zdecydowałam się na przemalowanie całości na biało, choć początkowo zastanawiałam się nad zostawieniem stopni w kolorze drzewa lub pomalowanie ich czarną lakierobejcą. Decyzja zapadła i są całe białe, mój braciszek, który je malował wykonał kawał dobrej roboty - dziękuję J.. Trzeba było aż trzech warstw farby żeby pokryć wszystko idealnie. Jestem bardzo zadowolona z efektu, co do praktyczności okaże się podczas użytkowania.

Na ścianie przy schodach pojawiła się stara biała cegła, którą ostatnio jestem zauroczona. (mój drugi braciszek twierdzi, że wygląda to jak w oborze dla krów, nasz tato kiedyś malował właśnie w oborze ściany z cegły wapnem, efekt identyczny jak obecnie u mnie w domu :))))))) 
To już raczej ostatnie miejsce gdzie zdecydowałam się ją położyć, trzeba zachować umiar, co za dużo, to niezdrowo.

 Następnym punktem na mojej liście była zmiana tapety, wybrałam  wzór w delikatne pasy, bardzo mi się podoba, ale ile się z nią namęczyłam to temat na osobny post, koszmar, nigdy więcej cienkiej  papierowej tapety.

Na koniec wisienka na torcie, w postaci witryny, o której myślałam od dawna. Szukałam i szukałam, myślałam o jakimś kredensie, w tym celu przeszukałam cały internet wzdłuż i wszerz, nic nie wpadło mi w oko. W końcu zdecydowałam się na zakup  witryny w ikea z tej samej serii, z której mam meble kuchenne. Jest idealna, ma wymiary dokładnie takie jakich szukałam. Miejsca w niej tyle, że w obecnej chwili nie mam jeszcze czym ją zapełnić, chociaż dzisiaj dostałam paczkę z ceramiką zakupioną u mintyhouse.blogspot.com, wspaniałe rzeczy, na pewno skuszę się na coś jeszcze, a w najbliższym czasie pokarzę Wam jakie cuda dostałam.  Myślę, że zapełnienie witrynki  to kwestia czasu, tak samo miałam z meblami kuchennymi, a teraz wszystko pełne, miejsca brak.
Zapomniałabym jeszcze o bufeciku, którego wyszukałam na wyprzedaży również w Ikea, wpasował się idealnie pod schodami.

Efekty dwutygodniowej pracy prezentują się następująco, piszczcie proszę jak wyszło, jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. 
















Na koniec podziękowanie za liczny udział i zainteresowanie moim pierwszym Candy.
Kochani, dziękuję bardzo i oczywiście zapraszam, bo Candy jeszcze trwa, a Pani Zającowa czeka siedząc  już na spakowanych walizkach.

i najważniejsze.............
 Wszystkiego naj, najlepszego z okazji WALENTYNEK, duuuuuużo miłości.
Tak na marginesie, mam nadzieję, że mój Kochany P mnie gdzieś zabierze. Marzy mi się wieczór tylko we dwoje, bez dzieci. Jego prezentem, który sam sobie wybrał jest "jakiś czas bez remontów", nie powiedział jak długo, więc się zgodziłam, niech się chłopak cieszy, będę wspaniałomyślna i dam mu dwa tygodnie :))))))))))))))))))))

pozdrawiam Kasia

wtorek, 5 lutego 2013

Pierwsze CANDY

Witajcie Kochani!!
Czekam z utęsknieniem na wiosnę, której jakoś nie spieszy się z nadejściem, a tak mogłaby poprawić humor tylu osobom między innymi mnie. Na dworze szaro, mokro i brudno. Topniejący śnieg odsłonił wszystkie brudy schowane pod kołderką białego puchu, to chyba mój  najbardziej nielubiany okres w roku. 
Ale..........., dosyć biadolenia, przecież nie o tym chciałam pisać.

Przygotowałam dla Was małą niespodziankę w postaci Candy, cukiereczka na poprawienie humoru i osłodzenie życia wszystkim odwiedzającym.

Jest to również forma podziękowania i zarazem zaproszenia  dla nowych członków, obserwatorów, komentujących i zaglądających na mojego bloga.

Podarunkiem w moim pierwszym Candy jest uszyty przeze mnie zajączek w 
miętowo-różowej sukience, ma około 90 cm wysokości. 

Pani Zajączkowa czeka z niecierpliwością na wizytę w nowym domu.
może to będzie Twój.......... :))


Zasady udziału w zabawie są takie same jak u wszystkich, mianowicie:


1. zostaw komentarz pod tym postem deklarujący chęć przygarnięcia Pani zajączkowej,
2. zamieść na swoim blogu banerek z aktywnym linkiem do mojej strony,
3. Dodaj mnie proszę do swoich obserwowanych blogów (będzie mi bardzo miło),
Osoby nieposiadające bloga proszę o pozostawienie maila.

Candy trawa do 24 lutego, losowanie i ogłoszenie zwycięscy 25 lutego.



zapraszam serdecznie 
Kasia

środa, 30 stycznia 2013

KitchenAid, kiedy marzenia stają się rzeczywistością.

Witam !!

KitchenAid, pieszczotliwie "Kiciuś", na liście moich marzeń zajmował jedno z czołowych miejsc. Z każdym dniem dzielnie piął się w górę wyprzedzając swoich konkurentów, aż w końcu nadeszła wiekopomna chwila kiedy to zdecydowałam się na zakup i zostałam szczęśliwą posiadaczką KitchenAid. Ta trudna decyzja wiązała się przede wszystkim z funduszami, a raczej ich brakiem. Nazbieranie odpowiedniej kwoty trochę trwało, a późniejsza decyzja o jej wydaniu nie należała do łatwych. Następnie równie trudnym krokiem było postanowienie gdzie kupić mikser i oczywiście jaki kolor wybrać. Kolor miksera spędzał mi sen z powiek przez kilka ładnych nocy. Ogromna paleta imponujących kolorów przyprawiała mnie o zawrót głowy. Najbardziej przemawiały do mnie piękne pastele,  miętowy, jasno różowy, pistacjowy. Naprawdę, wybór czasem jest przekleństwem. Jak można się zdecydować na właściwy kolor, jeżeli producent oferuje ich dwadzieścia kilka. Nie mogąc się zdecydować na konkretny kolor, wybrałam neutralny biały.

A to kolory, które najbardziej mi się podobały:



źródło: internet 

Zdecydowałam się na zakup miksera w USA, różnica w cenie była kolosalna. Zestaw, który kupiłam składa się z miksera rzecz jasna :), dodatkowego silikonowego mieszadła, wyciskacza do cytrusów, przystawek FPPA (maszynka do mięsa, szatkownica, przecierak) oraz  ze szklanej dzierży, która naprawdę bardzo się przydaje. W Polsce za te same pieniądze kupiłabym sam golusi mikser. 
Zakupu dokonałam przez Allegro, przemiła Pani Lidka okazała się rewelacyjnym sprzedawcą służącym radą i pomocą w każdej kwestii. Minusem zakupów w USA jest czas oczekiwania na przesyłkę (przesyłka morska) i ewentualne koszty związane z zapłaceniem cła.
Niestety ta przyjemność ;( mnie nie ominęła i moja paczka została zatrzymana przez Urząd Celny. Czas oczekiwania się wydłużył, no i oczywiście koszt opłaty celnej, która nie była aż tak wysoka dzięki pomocy Pani Lidki, która dokładnie wytłumaczyła jak wypełnić formularz.
Kiedy w końcu zadzwonił kurier z wiadomością, że jutro dostarczy przesyłkę z USA byłam przeszczęśliwa, ale ja z moją niecierpliwą duszą nie byłabym sobą więc mówię:
- juuuuutro, ja chciałabym dzisiaj.
a miły pan na to:
- to może pani odebrać sobie przesyłkę sama w punkcie kurierskim, 30 km.
Długo nie musiał czekać na odpowiedz:
- ok, to za 15 minut jestem.
Nie wysiedziałabym na miejscu wiedząc, że "kiciuś" już tam jest i czeka żeby trafić w ręce swojej niecierpliwej właścicielki.

Na przesyłkę czekałam dwa miesiące, długo ale uwierzcie mi opłacało się. Nie jestem mistrzem cukiernictwa, mogę nawet powiedzieć, że do pieczenia mam dwie lewe ręce, ale praca na takim sprzęcie dodaje skrzydeł.. Ciasta, babeczki i inne pyszności powstają z prawdziwą przyjemnością. 
Piękno miksera tkwi nie tylko w wystylizowanej formie, lecz także w sile, wydajności i jego profesjonalnym możliwością. W całości wykonany z metalu mocny i silny. Desing Amerykańskiego stylu lat 60-tych, stale ulepszany i niezawodny mikser planetarny KitchenAid .
Mój "Kiciuś"



Zmieniając nieco temat dodam, że zdecydowałam się jednak na przemalowanie  schodów (pisałam o tym tutaj), co więcej od dzisiaj prace trwają w najlepsze. Bardzo się cieszę i nie mogę doczekać się efektu końcowego, jedyne co mnie przeraża to wszechobecny kurz ze szlifowania schodów. Nie wiem jak długo będą trwały prace, ale jak skończymy na pewno pokaże Wam efekt końcowy.
pozdrawiam
Kasia

czwartek, 24 stycznia 2013

Podano do stołu.

Witam! :)

Od jakiegoś czasu chodzi za mną myśl skompletowania zastawy stołowej, tak na marginesie dodam, że również od jakiegoś czasu chodzi za mną "mały głód";-) , którego nie mogę się pozbyć, depcze mi po piętach non stop, ale wracając do sedna sprawy, czyli mojej zastawy, choć to chyba za dużo powiedziane raczej do kompletu kilku talerzy. Marzyła i nadal mi się marzy zastawa stołowa, taka na szczególne okazje. Długo szukałam, aż w końcu znalazłam taką, która od razu wpadła mi w oko (PARMA WHITE), niestety cena okazała się z lekka zaporowa i znowu znalazłam się w punkcie wyjścia. Szukałam dalej, ale myślą wciąż wracałam do tej pierwszej, wymarzonej. Nie wytrzymałam i stwierdziłam, że przecież nie muszę mieć od razu zastawy dla całego wojska, pomalutku, sukcesywnie będę zbierać talerze, aż skompletuję wystarczającą ilość. Na razie jest po sześć deserowych, dużych i miseczek w wersji S, które miały być głębokimi (zupką z takiej miseczki, małego głoda nie przepędzisz). Tak to jest, kiedy kupuje się przez internet, wymiary są niby podane, ale w rzeczywistości rzecz może wyglądać zupełnie inaczej. Czasami miłe zaskoczenie, czasami rozczarowanie.
Talerze mają bardzo ładne, delikatne wykończenie na brzegach, które to właśnie urzekło mnie najbardziej. Udało mi się jeszcze poszukać do kompletu serwetniki, obrączki z identycznym wzorem jak na talerzach. Jedyne co nie przypadło mi do gustu to filiżanki od kompletu, dlatego kupiłam w miejscowym sklepie inne, podobają mi się dużo bardziej i co ważne były znacznie tańsze.

A teraz mała prezentacja;)))





Dziękuję wszystkim wspaniałym dziewczynom, które tu poznałam, no i oczywiście mężczyznom jeżeli tacy się znajdą, za odwiedziny na moim blogu. Każda, choćby jednorazowa wizyta cieszy mnie niezmiernie i za każdą serdeczne dziękuję.
Pozdrawiam gorąco w ten mroźny dzień.
Kasia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...